Just another WordPress.com site

Archive for Lipiec, 2012

Balsam na lato

Witajcie!:)

Co u Was? U mnie czas leci jak szalony! Oby ostatnie godzinki leniwej niedzieli się ciągnęły… 😉

Dzisiaj chciałam Wam przedstawić mojego faworyta wśród mazideł :] Ogólnie to ze mnie bardzo niekremowa;p kobieta. Wysmarowanie całego ciała balsamem to dla mnie prawdziwe święto! Nie wiem dlaczego, ale tak mam, że nie lubię robić tego codziennie, ale wiem że wiele z tych specyfików znacznie poprawia wygląd naszej skóry, a czasami nawet ogólne samopoczucie:)

W tym sezonie u mnie na tapecie jest jeden niezastąpiony dla mej bladej skóry kosmetyk:

Polecam! Nadaje skórze piękny kolor, a do tego ten cudowny zapach CZEKOLADY I KOKOSA:) aż chciałoby się go zjeść 😉

A to filc!

Ostatnio oczarował mnie…. filc!:D Tak dobrze czytacie 😉 F I L C, a raczej dodatki z niego wykonane. Szczególnie podobają mi się domowe gadżety wykonane z tego materiału. Dlatego też zaopatrzyłam się w filcowe podkładki:)

Co więcej, poluję na filcową kopertówkę!:) Tutaj możecie zobaczyć cuda wykonane z pozornie niezbyt urokliwego materiału.

http://www.haloart.pl/koperta-xl-orient,33474.html

Polecam:)

Ulubione spodnie tego lata

Kocham spódnice i sukienki, dlatego też w nich spędzam większość czasu:)) Jednak są dni, kiedy to w niczym innym nie czuję się tak dobrze, jak w spodniach. W letnie dni porzucam grube portki, np. jeansy lub sztruksy na rzecz lekkich materiałów. Ważny jest również kolor! W czasie upału unikam czerni i granatów przylegających do nóg. Wtedy wybieram błękit, biel, turkus i gdybym mogła, to bym w tym sezonie zafundowała sobie spodnie w każdym kolorze tęczy. Z chęcią założyłabym żółte, czerwone, a nawet pomarańczowe portki:))

A oto mój uniwersalny zakup ostatnich czasów. Piękny kolor i wygoda! Nawet nie wiedziałam, że spodnie bez rozporka i kieszeni są tak bardzo komfortowe:) A do tego podwyższony stan, a więc nerki w końcu zakryte:P 😀

(Polecam!: H&M – 39,99 zł)

Sukienka

Ostatnio postanowiłam kupić sobie sukienkę na lato, którą będę mogła założyć w upalny dzień zarówno do pracy, jaki i prywatnie;) Co więcej, prześladuje mnie czerwień, a więc wybór padł na prostą, lekką sukienkę z białym kołnierzem:)

Zakupu dokonałam przez Internet, więc troszkę bałam się, że kolor i materiał na żywo mogą odbiegać od opisu sprzedającego, ale nie zawiodłam się. Wybór uważam za dobry i nawet słodki serduszkowy wzorek, do którego nie byłam przekonana, jest ciekawy. Teraz tylko czekam na pogodę…;)

A to niespodzianka!

Jeszcze Wam się nie chwaliłam, ale pewnego dnia wróciłam z pracy,a tam mój luby z kwiatami (!) 😀 Dzisiaj Wam pokażę tylko to co z nich zostało;) Strasznie się ucieszyłam, byłam w szoku, a w pierwszym momencie oniemiałam i pomyślałam, że to pewnie nie dla mnie;p, ale dla mamy lub kogoś innego;p A jednak!

To miłe, w zwykły dzień, tak bez okazji, powodu… oby częściej;)

I nawet spróbowałam potem zareagować w odpowiedni sposób 😉 Oczywiście na żarty 😀 Zobaczcie kobietę, której kabaretowe role mnie rozbrajają:)

 

 

Tak przypadkiem

Witajcie!

Wczoraj okropnie obtarły mnie moje ukochane żółte buty. Nie wiem jakim cudem, bo wcześniej nie robiły mi takich numerów nawet na całonocnych imprezach. Do tego stopnia mnie zraniły, że nie byłam w stanie w nich wrócić z pracy :O W pobliżu jest ciuchland, więc zdesperowana wpadłam tam po jakiekolwiek buty, aby tylko przestało boleć i dotrzeć do domu. Tak w pośpiechu trafiłam na śliczne buciki!:)) Całe 15 zł uważam za dobrą inwestycję! Być może uważacie kupowanie używanych butów za niezbyt estetyczny interes. Ja jednak twierdzę, że można znaleźć perełki. Kiedyś w ten sposób zakupiłam śliczne, wygodne i modne buty za całe 2 zł. Przechodziłam w nich  z 2 lata, a każdy chwalił i pytał gdzie  je zakupiłam;)

A to wczorajsze nabytki:

T I K – T A K

Tak, tak wiem, że szczęśliwi podobno czasu nie liczą, ale co ja mam zrobić, kiedy tak bardzo lubię zegarki!:) Uwielbiam, są dla mnie jak skarb;) Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale u mnie zegarek musi być! Pamiętam swój pierwszy nabytek. Był złoty, na sztywnej bransolecie, wysadzany kamyczkami i zamykany równie fikuśną klapką – to na nim po raz pierwszy zobaczyłam (potrafiłam odczytać godzinę!) 20.30 i na czas wróciłam do domu:) Ale byłam z siebie dumna! Zegarek ten podarowała mi mama, a zegarmistrz sprowadził go podobno aż z Warszawy, wtedy to było dla mnie coś wielkiego! Zegarek ze stolicy i dziecięca radość;D Mój drugi tykający skarb dostałam pod choinkę, pamiętam bo miał słynnego robaczka w sobie:)) Potem był czerwony z wyrysowanymi białymi obrazkami na plastikowym pasku. W liceum czas mojego bzika na punkcie turkusowego koloru spowodował, że i taki czasomierz musiałam mieć. I mylicie się jeśli myślicie, że je bezmyślnie kolekcjonowałam, nie! Każdy z nich nosiłam aż do zdarcia i braku metody „na wyleczenie” :]

Oto mój ostatni towarzysz, cóż z tego że w torebce komórka również powie mi, która jest godzina, ja zegarek muszę mieć. I baaardzo tęsknię za nim, gdyż w tym przedstawianym tutaj zerwał się pasek:( Ale wcześniej czy później na moim ręku znowu zawita ZEGAREK;) Polecam to praktyczna ozdoba 🙂

Chmurka tagów

Małe rzeczy

Just another WordPress.com site